-
Środa, 30 grudnia 2009
-
Proszę Pań i Panów, nowy rok przywitam popijając szampanem nadzwyczajnie zgrabne tabletki o smaku antydepresyjnym. Jak to się wszystko przedziwnie układa.
-
-
Sobota, 5 grudnia 2009
-
Po co mi to? Kolejna próba konsekwencji. Przez te kilka miesięcy srodze się zadłużyłem, przytyłem, wszystko sobie skomplikowałem i rzuciłem palenie.
-
-
Czwartek, 3 września 2009
-
Sam nie wiem po co to wszystko.
-
-
Sobota, 1 sierpnia 2009
-
W Sanoku piwno-wódczane monologi. Smaczne jak krokiety w Wiejskiej Chatce. Chrupiące na zewnątrz, zgniłe w środku. Ryzyko zatrucia?
-
Tak czy owak to byl miły fragment tej wycieczki.
-
Moglbym tutaj wypoczac.
-
Czarna. Kolorowe obrazki. Niebieski basen. Nieprzyjemne mysli w tle.
-
Dziwne te sanockie sny. Brutalna poranna dekonstrukcja.
-
-
Piątek, 31 lipca 2009
-
Bardzo podroznie. Poledwica z cebulka i szpinak na masle w restauracji Mis. Prima sort. Za Tarnowem pragne sie wysikac, wypic kawe i zjesc ciastko.
-
Teraz niecodziennosc w postaci wycieczki do Sanoka. I duzo czasu dla rozczochranych mysli. Za duzo.
-
Bez rejestracji dzieje sie to samo co z. Mialkosc. Proch. Wiecej pracy z proporcjonalnie wiekszym strachem. Powrot niemilych cech stabilnego zycia prywatnego.
-
-
Poniedziałek, 27 lipca 2009
-
Bezsennosc. i wlasnie dlatego nie nalezy spac bez konca, kiedy nie ma przeszkod.
-
-
Piątek, 24 lipca 2009
-
Zawodowo radosny w zasadzie tydzień. Finansowe dreszcze.Prywatnie stabilizacja z aromatem identycznym z rosnącą frustracją i lękiem.
-
-
Wtorek, 21 lipca 2009
-
Płynne przejście z kilku wpisów dziennie na podsumowywanie kilku dni w jednym wpisie jest esencją mojej osobowości. Senny weekend. Problemy z rekrutacją.
-
-
Piątek, 17 lipca 2009
-
Kilka dni bez ładu i składu. Nowa, radykalna fryzura. Goście ze wschodu. Burza. Powódź w wersji lite. Mini akcja ratunkowa. Rozkosz inicjatyw oddolnych.
-
-
Niedziela, 12 lipca 2009
-
Wizyta nadspodziewanie przyjemna. Moze nawet nalezaloby zazdroscic gospodarzom. Cos jednak podpowiada, ze nie. Teraz autobusowe powroty i ladna piosenka w tle.
-
#Katowice #Śląsk #Praca Szukam pracowników. Przepełnionych zapałem ;). Branża finansowa. Wysokie zarobki. Atrakcyjne warunki. Proszę kontaktować się śmiało.
-
Celowość dzisiejszej wycieczki na wieś jest niestety dyskusyjna. Kac po wczorajszych zakupach silny, ale półki lodówki uginają się. Ach, uginają.
-
-
Sobota, 11 lipca 2009
-
Kolejny portfel. Mam tez nowy numer dowodu osobistego. I perspektywe nowego zycia. Kupuje lososia na obiad.
-
Miejsce mojej kazni.
-
Widok z balkonu. #Katowice. Test nowej aplikacji na #android.
-
Wczoraj efektywnie. W jakimś sensie. W innych sensach nie. Dzisiaj robię zakupy, gotuję obiad, próbuję porządkować coś i wymyślam wieczorne atrakcje.
-
-
Środa, 8 lipca 2009
-
Wtorek, 7 lipca 2009
-
Beztresciowo. Nie tylko na blipie. Niestety. Mobilizacja albo smierc.
-
-
Czwartek, 2 lipca 2009
-
Bytom. Szombierki. Teatr tanca. Forma sztuki, ktorej nie odbieram, albo sztuka w kiepskiej formie. Poza tym szkolenie i morze wydanych banknotow.
-
-
Środa, 1 lipca 2009
-
To musi byc ostatni taki dzien. Lenistwo. Rozproszenie uwagi. Kawa. Kanapka. Sauna. Mily wieczor. Bardzo potrzebne. Myslenie zyczeniowe.
-
-
Wtorek, 30 czerwca 2009
-
Po południu spotykam się z R. Ze swoim dzieciństwem się spotykam. W pewnym sensie. Teraz będę czytał Diaza. Może zrobię też coś pożytecznego. Wyślę maile. Może.
-
Chyba nie wystarczy napisać o przestawieniu zegara biologicznego, żeby odnieść sukces na tym polu. Jutro wstaję o ósmej. Bez odwołania.
-
-
Poniedziałek, 29 czerwca 2009
-
Moje miasto smierdzi, kiedy jest parno, ale nie wszedzie. Na lawce, w parku z pomnikiem generala Zietka, czytam tygodnik, ktorego nie lubie.
-
Wczoraj destrukcja zamiast regeneracji. Bez sauny. Dzisiaj spotkanie z moim nowym szefem. Krótkie, chaotyczne. Wrażenia pozytywne, ale umiarkowanie.
-
-
Niedziela, 28 czerwca 2009
-
Przestawienie zegara biologicznego celem numer jeden. Zamiast sniadania obiad u przyjaciolki. Jedziemy z M. i K. na basen oraz do sauny. Studium regeneracji.
-
Korzenne męczarnie. Jak zwykle od lat. Niestety. Później Transformersi, co nie dają rady na żadnym polu. Zdecydowanie nie rekomenduję.
-
-
Sobota, 27 czerwca 2009
-
Sobota od poludnia. Sennie i niepysznie. Pozniej empik. Teraz kawa i dobra kanapka w costa cafe. W Jej towarzystwie. Pozniej niechciana wycieczka do korzeni.
-
-
Piątek, 26 czerwca 2009
-
Autentyczna duma z postawy własnej. Nieczęste. Wbrew wszelkim pozorom. Pięknie jest sprawdzić się w sytuacji ekstremalnej. Mimo.
-
Spotkanie szokujące. Stan związany z oczekiwaniem na wyrok - koszmarny, ale bezcenny introspekcyjnie. Sukces słodki, ale z tajemniczą, gorzką nutą.
-
Nocne starcie. Trzy godziny snu. Wstalem godzine za pozno, za 45 minut mam bardzo wazna rozmowe, jestem w proszku.
-
Bezspacerowo. Lozko i planowanie samonagradzania po jutrzejszym sukcesie. Przypadkowy nius zburzyl te chwile i wywarl wrazenie. Niespodziewane. Niespodziewanie.
-
O smierci Majkela Dzeksona dowiedzialem sie z blipa. Znamienne.
-
-
Czwartek, 25 czerwca 2009
-
Kanapki, ziemniaki z solą i masłem. Młode. Bigos z kapusty. Młodej. Perspektywa spaceru.
-





