kpt. Plomyk

Imię i nazwisko
kpt. Plomyk
Lokalizacja
Czarny Slask i Czerwone Zaglebie
WWW
http://mniejmniemiej.blogspot.com/

Superbohater. Moc: Czasowa transmutacja w swojego głównego przeciwnika, superłotra z twarzą chłopca. Następnie skuteczne zwalczanie się.

  • Środa, 30 grudnia 2009

    • 18:34

      Proszę Pań i Panów, nowy rok przywitam popijając szampanem nadzwyczajnie zgrabne tabletki o smaku antydepresyjnym. Jak to się wszystko przedziwnie układa.

  • Sobota, 5 grudnia 2009

    • 03:00

      Po co mi to? Kolejna próba konsekwencji. Przez te kilka miesięcy srodze się zadłużyłem, przytyłem, wszystko sobie skomplikowałem i rzuciłem palenie.

  • Czwartek, 3 września 2009

    • 08:42

      Sam nie wiem po co to wszystko.

  • Niedziela, 9 sierpnia 2009

    • 18:21

      Chciałbym mieć już to wszystko za sobą. Mam pewność, że ilość takich sytuacji jest najlepszą miarą przejebania sytuacji życiowej.

    • 16:10

      Tydzień nie do opisania w tej formie. I nie będę nawet próbował. Pragnę tylko zaznaczyć, że teraz jest nieciekawie. Bardzo.

  • Niedziela, 2 sierpnia 2009

    • 16:28

      Powròt z Sanoka jak cofanie kasety vhs na podglądzie. Dialogi Podròżne. W planach wesołe miasteczko, po drodze dużo smutnych miasteczek. Bardzo gorąco.

    • 10:55

      Każdy poranek w tym mieście jest trudniejszy. Nocne mary, koszmary. Nieskuteczne, głupie pobudki.

  • Sobota, 1 sierpnia 2009

    • 22:27

      W Sanoku piwno-wódczane monologi. Smaczne jak krokiety w Wiejskiej Chatce. Chrupiące na zewnątrz, zgniłe w środku. Ryzyko zatrucia?

    • 18:20

      Tak czy owak to byl miły fragment tej wycieczki.

      default picture
    • 16:50

      default picture
    • 16:49

      default picture
    • 16:48

      Moglbym tutaj wypoczac.

    • 14:04

      Czarna. Kolorowe obrazki. Niebieski basen. Nieprzyjemne mysli w tle.

    • 09:02

      Dziwne te sanockie sny. Brutalna poranna dekonstrukcja.

  • Piątek, 31 lipca 2009

    • 19:21

      Bardzo podroznie. Poledwica z cebulka i szpinak na masle w restauracji Mis. Prima sort. Za Tarnowem pragne sie wysikac, wypic kawe i zjesc ciastko.

    • 16:33

      default picture
    • 16:32

      Teraz niecodziennosc w postaci wycieczki do Sanoka. I duzo czasu dla rozczochranych mysli. Za duzo.

    • 16:31

      Bez rejestracji dzieje sie to samo co z. Mialkosc. Proch. Wiecej pracy z proporcjonalnie wiekszym strachem. Powrot niemilych cech stabilnego zycia prywatnego.

  • Poniedziałek, 27 lipca 2009

    • 03:38

      Bezsennosc. i wlasnie dlatego nie nalezy spac bez konca, kiedy nie ma przeszkod.

  • Piątek, 24 lipca 2009

    • 21:43

      Zawodowo radosny w zasadzie tydzień. Finansowe dreszcze.Prywatnie stabilizacja z aromatem identycznym z rosnącą frustracją i lękiem.

  • Wtorek, 21 lipca 2009

    • 13:04

      Płynne przejście z kilku wpisów dziennie na podsumowywanie kilku dni w jednym wpisie jest esencją mojej osobowości. Senny weekend. Problemy z rekrutacją.

  • Piątek, 17 lipca 2009

    • 01:47

      Kilka dni bez ładu i składu. Nowa, radykalna fryzura. Goście ze wschodu. Burza. Powódź w wersji lite. Mini akcja ratunkowa. Rozkosz inicjatyw oddolnych.

  • Niedziela, 12 lipca 2009

    • 22:54

      Wizyta nadspodziewanie przyjemna. Moze nawet nalezaloby zazdroscic gospodarzom. Cos jednak podpowiada, ze nie. Teraz autobusowe powroty i ladna piosenka w tle.

    • 16:07

      #Katowice #Śląsk #Praca Szukam pracowników. Przepełnionych zapałem ;). Branża finansowa. Wysokie zarobki. Atrakcyjne warunki. Proszę kontaktować się śmiało.

    • 16:00

      Celowość dzisiejszej wycieczki na wieś jest niestety dyskusyjna. Kac po wczorajszych zakupach silny, ale półki lodówki uginają się. Ach, uginają.

  • Sobota, 11 lipca 2009

    • 17:37

      Kolejny portfel. Mam tez nowy numer dowodu osobistego. I perspektywe nowego zycia. Kupuje lososia na obiad.

    • 16:44

      Miejsce mojej kazni.

      default picture
    • 15:43

      Widok z balkonu. #Katowice. Test nowej aplikacji na #android.

      default picture
    • 15:35

      Wczoraj efektywnie. W jakimś sensie. W innych sensach nie. Dzisiaj robię zakupy, gotuję obiad, próbuję porządkować coś i wymyślam wieczorne atrakcje.

  • Środa, 8 lipca 2009

    • 16:17

      Rozkoszna ulewa w #Katowice. Taka z grzmotami i błyskawicami. Teraz telewizyjnie i internetowo. Później obiad. Sielanka.

    • 15:01

      Uruchomiłem rekrutację. Za późno, ale powszechnie wiadomo, że lepiej niż wcale. Niezbędne nowe, kreatywne pomysły. Wczoraj dziwny wieczór. Surrealizm?

  • Wtorek, 7 lipca 2009

    • 18:09

      Beztresciowo. Nie tylko na blipie. Niestety. Mobilizacja albo smierc.

  • Piątek, 3 lipca 2009

    • 23:35

      Posprzatac swoj mikroswiat.

    • 21:20

      Trawie w parku absurdalne zaproszenie. To wszystko przeraza mocniej i mocniej. Proba cofniencia rzeki kijem moze sie odbic. Czkawka.

    • 21:18

      dzien sponsorowany przez literke en jak niezrozumienie.

  • Czwartek, 2 lipca 2009

    • 22:35

      Bytom. Szombierki. Teatr tanca. Forma sztuki, ktorej nie odbieram, albo sztuka w kiepskiej formie. Poza tym szkolenie i morze wydanych banknotow.

  • Środa, 1 lipca 2009

    • 18:44

      To musi byc ostatni taki dzien. Lenistwo. Rozproszenie uwagi. Kawa. Kanapka. Sauna. Mily wieczor. Bardzo potrzebne. Myslenie zyczeniowe.

  • Wtorek, 30 czerwca 2009

    • 12:58

      Po południu spotykam się z R. Ze swoim dzieciństwem się spotykam. W pewnym sensie. Teraz będę czytał Diaza. Może zrobię też coś pożytecznego. Wyślę maile. Może.

    • 12:49

      Chyba nie wystarczy napisać o przestawieniu zegara biologicznego, żeby odnieść sukces na tym polu. Jutro wstaję o ósmej. Bez odwołania.

  • Poniedziałek, 29 czerwca 2009

    • 19:11

      Moje miasto smierdzi, kiedy jest parno, ale nie wszedzie. Na lawce, w parku z pomnikiem generala Zietka, czytam tygodnik, ktorego nie lubie.

    • 14:35

      Wczoraj destrukcja zamiast regeneracji. Bez sauny. Dzisiaj spotkanie z moim nowym szefem. Krótkie, chaotyczne. Wrażenia pozytywne, ale umiarkowanie.

  • Niedziela, 28 czerwca 2009

    • 16:19

      Przestawienie zegara biologicznego celem numer jeden. Zamiast sniadania obiad u przyjaciolki. Jedziemy z M. i K. na basen oraz do sauny. Studium regeneracji.

    • 01:49

      Korzenne męczarnie. Jak zwykle od lat. Niestety. Później Transformersi, co nie dają rady na żadnym polu. Zdecydowanie nie rekomenduję.

  • Sobota, 27 czerwca 2009

    • 16:52

      Sobota od poludnia. Sennie i niepysznie. Pozniej empik. Teraz kawa i dobra kanapka w costa cafe. W Jej towarzystwie. Pozniej niechciana wycieczka do korzeni.

  • Piątek, 26 czerwca 2009

    • 17:21

      Autentyczna duma z postawy własnej. Nieczęste. Wbrew wszelkim pozorom. Pięknie jest sprawdzić się w sytuacji ekstremalnej. Mimo.

    • 17:16

      Spotkanie szokujące. Stan związany z oczekiwaniem na wyrok - koszmarny, ale bezcenny introspekcyjnie. Sukces słodki, ale z tajemniczą, gorzką nutą.

    • 09:46

      Nocne starcie. Trzy godziny snu. Wstalem godzine za pozno, za 45 minut mam bardzo wazna rozmowe, jestem w proszku.

    • 01:06

      Bezspacerowo. Lozko i planowanie samonagradzania po jutrzejszym sukcesie. Przypadkowy nius zburzyl te chwile i wywarl wrazenie. Niespodziewane. Niespodziewanie.

    • 00:47

      O smierci Majkela Dzeksona dowiedzialem sie z blipa. Znamienne.

  • Czwartek, 25 czerwca 2009

    • 23:02

      Kanapki, ziemniaki z solą i masłem. Młode. Bigos z kapusty. Młodej. Perspektywa spaceru.